There will be blood

9 03 2008

Aż Poleje się Krew

Czasami jest tak, że o wielkości całego filmu świadczy jeden zaledwie element. ‘There Will be Blood’ należy do takich właśnie filmów. Tym pojedynczym spowiem, który czyni z obrazu coś niesamowitego jest Daniel Day Lewis, którego warszat, zaangażowanie i oddanie roli zapiera dech w piersiach. Jego kreacja wprost powala na kolana realizmem, wielowymiarowością. Doskonale przekazał emocje, tworząc postać z krwi i kości na niespotykaną dotąd skalę. Daniel Plainview zapada głęboko w pamięć, mamy okazje bardzo dobrze go poznać- w całej okazałości jego pracowitości, pomysłowośći i bezduszności.

Uwiodła mnie również muzyka, gdyż-co charakterystyczne dla Johna Greenwooda- żyje własnym życiem i nie ma zbyt wiele wspólnego z filmem. Nie portretuje emocji, acz tworzy je od podstaw.

Zapadła mi w pamięć szczególnie sekwencja otwierająca obraz z psychodeliczną muzyką, gdzie przez dłuższy czas nie pada żadne słowo…

‘Aż poleje się krew’ koncentruje się wokół Daniela Plainviewa i jego relacji z ludźmi, wszystko w otoczeniu gorączki ropy naftowej. Ameryka początku XX wieku, doskonała kreacja aktorska i interesujący klimat to mocne punkty, bez których film może nie byłby jakiś wyjątkowy.

Day-Lewis zasłużył na coś więcej niż Oskara- stworzył bowiem niezapomnianą postać

9/10