Fear and loathing in Las Vegas/ Las Vegas Parano

27 04 2008

1998, reż. Terry Gilliam, wyk. Johnny Depp, Benicio del Toro

Las Vegas Parano to pokręcony absurd do granic możliwości, film o którym trudno zapomnieć.
Bez narkotyków można odlecieć, co doskonale pokazuje nam ‘Las Vegas Parano’, który w zasadzie sam jest ciągłą narkotyczną wizją z ludźmi-jaszczurami w tle Przygody Raola Duke’a i Dr. Gonzo mocno wciskają się do pamięci za sprawą wprost niesamowitego Johnny’ego Deppa, którego gra- pełna wygibasów, dziwnych min i odzywek przyprawia o zawrót głowy.

Do duetu drugi ćpun- Benicio Del Toro z ogromnym brzuchem i apetytem. Przypadki obu panów są maksymalnie szalone, pokręcone i absurdalne- jedni się na filmie śmieją a inni odlatują- obojętnie nie przechodzi nikt.
To co para wyprawia na ekranie jest tyleż komiczne co obrzydliwe, tak jak wszystko w tym filmie. Świat, bohaterowie i ich rozterki. Gonzo i Duke miotają się od narkotyków po paniczny strach przed policją. A  kwestia wypowiadana przez Duke’a na początku filmu jest doskonałym-oddanym w pigułce- klimatem tego filmu. Do tego Ellen Barkin, wykorzystywana Christina Ricci i Cameron Diaz.
Po ‘Las Vegas Parano’ w głowie pozostaje nam mnóstwo scen i perypetii bohaterów, no bo jak zapomnieć Deppa z jaszczurzym ogonem który giba się po obrzydliwym, zdewastowanym pokoju hotelowym.
Fabuła sprowadza się do ciągłego zażywania narkotyków i usiłowaniach napisania relacje sportowaą z wyścigu. Amerykański sen i mit oczami zaćpanych degeneratów, którzy brudzą, szmacą i zalewają fekaliami wszystko co spotkają na swojej drodze.

Niezapomniany film, niesamowity Depp i Del Toro. Takich filmów się nie zapomina a ja uważam Las Vegas Parano za obraz genialny. A za wszystko odpowiedzialny genialny reżyser takich obrazów jak ‘12 Małp’

10/10





Sleepy Hollow/ Jeździec bez głowy

27 04 2008

1997, reż. Tim Burton, wyk. Johhny Depp, Christina Ricci, muz. Danny Elfman

Adaptacja powieści  Washingtona Irvinga to film bardzo udany. Legenda została tu ukazana w iście legendarny i znakomity sposób.
Nic tutaj nie zostało pozostawione przypadkowi. Wspaniałe tło muzyczne, znakomite kostiumy i charakteryzacja oraz efekty specjalne. Chociaż swtierdzenie, że wszystko charakteryzuje się wspaniałością jest niecelne.
Każdy element filmu bardzo dobrze się kombinuje, gdyż szereg kolejnych czynników składa się na ogólny, tak wyczuwalny w filmach Burtona Klimat. Przede wszystkim udało się tutaj spleść amerykańską legendę w charakterystyczny dla Burtona nastrój i atmosfere. Wszystkie jego filmy mają pewnego rodzaju wspólny mianownik. Nie twierdzę przez to, że Nowa Anglia z ‘Jeźdźca bez głowy’ to Gotham City z ‘Batmana’, aczkolwiek coś w tym stwierdzeniu drzemie.
I tak pogoda, scenografia i inne elementy snują nam mroczny, minimalnie psychodeliczny przez swoje czarne poczucie humoru-  otoczenie. Otoczenie podkolorwane znakomitą obsadą. Mamy tutaj Christophera Walkena, co już zapowiada film niebanalny. Jednak nawjażniejsze we wszystkim to gra Johnnyego Depp’a- jakże czaruje on kreacją flegmatycznego naukowca. Aż ciśnie się na usta swojsko brzmiące ‘nie mędrca szkiełko i oko…’
Do duetu z Depp’em gra blado wypadająca w tym filmie Christina Ricci, która wygląda tu jak dzidziuś ale oczywiście gra trochę lepiej.

Doskonałe, krwiste, niebanalne kino. I to bez żadnych komputerów.
Rewelacja

9/10