The Jackal/ Szakal

4 04 2008

1997, reż. Michael Canton-Jones, wyk. Bruce Willis, Richard Gere

Pozory mylą, uważajmy!

Bruce Willis i Richard Gere! A więc mamy duet gwiazd, które miło się ogląda. Konfrontacja sław będzie ciekawa!

Pudło! Szakal wydaje się trochę zwariowany, bo i jest i zarazem nie jest zarazem. Czym? Czymkolwiek!…

O co chodzi?  Otóż ‘Szakal’ istotnie jest hollywoodzką sztampą, prostym kinem sensacyjnym z dużym budżetem. Strzelaniny i wybuchy, Bruce Willis, zamach na ważną osobistość za pomocą super działka na obrotowej wieżyczce sterowanej przez telefon komórkowy, szwarccharakter, który zastrzelony, nagle ożywa by znów zabijać w agonicznych drgawkach, ratowanie kochanek z opałów, śmierć w ramionach, i nagle pojawiająca się ukochana głównego bohatera, która w ostatecznej minucie próbuje nas zaskoczyć niesamowitym zwrotem fabuły pojawiając się znikąd i wpływając arcy istotnie na bieg wydarzeń!

Czyli standard. Ale film również nie jest. Pojawia się Jack Black, który serwuje nam postać nerda konstruującego super bronie z tytanu zapijając przy tym piwko. To nie wszystko! Jack kończy rozczłonkowany nabojami z uranu (sic!). Mamy również rosyjską mafię, grubego Willisa jako Charliego w tłustej koszuli mknącego minivanem i Richarda Gere’a, który wreszcie tworzy rolę nienastawioną na imponowanie żeńskiej publiczności! Jest terrorystą z IRA (tak! Gere!)
To nie wszystko- Willis i Gere dosłownie bledną w cieniu legendy- Sydneya Potiera- który dodaje ‘Szakalowi’ ostateczny szlif, sznyt i posmak. Ratuje cały obraz z opałów, dodając kolejne paradoksy produkcji. Do tego Diane Venora o nietuzinkowej urodzie, którą cenie- jako rosyjska kobieta honoru. Aktorka znana z duetu z Pacino z ‘Gorączki’ i ‘Informatora’ wespół z Potierem powinna być wymieniona w czołówce, gdyż to ta dwójka tutaj rządzi!

McClane-Willis kompletnie nie nadaje się na szakala- nie jego klimaty. Choć przyznajmy szczerze, że doskonale oddał panikę i strach w oczach omal nieomylnej maszyny do zabijania pod koniec filmu oraz zagrał wyśmienicie sztuczne tożsamości Szakala. Równocześnie samego Szakala  popsuł i prezentuje się kiepsko na tle innych aktorów. W sumie najlepiej wychodził gdy patrzył się i nic nie mówił (to nie uszczypliwość!)

Choć czasem idiotyzmy i schematyczność przyprawiają o ból zębów to w ‘Szakalu’ za dużo smaczków by go sobie odpuścić. Zakręcony film…

Jedno jest pewne- idioci tego filmu nie zrobili i ogląda się go przyjemnie.

5/10!





Grindhouse vol. 2: Planet Terror

4 12 2007

   

 Grindhouse vol.2: Planet Terror(2007)

reż. Robert Rodriguez, wyk.Rose McGovan, Freddy Rodriguez

Deathproof wywarł na mnie wrażenie przede wszystkim zdjęciami,klimatycznymi scenami w barze i taśmą filmową, na której go wywołano. Wspaniałe, amerykańskie krążowniki z ryczącymi silnikami, niebanalne kobiety, banalna fabuła i multum smaczków, szczegółów. Pyszności.Film jednak stracił nieco na uroku przy kolejnej projekcji. Osoba Rodrigueza, którego do czasu ‘Sin City’ nie poważałem zbytnio, tworzyła wrażenie, że to właśnie”Grindhouse vol. 1: Deathproof’ wydawał mi się być tym lepsym filmem- w ciemno.

Nic bardziej mylnego! ‘Planet Terror’ to film, który, jak to małó elegancko ujmował Krist Novoselic- Gitarzysta Nirvany- ‘chwyta za jaja’.I ten niezbyt elegancki zwrot doskonale opisuje charakter filmu, który balansuje na granicy totalnego dna i kultu. Kobieta, która zamiast nogi ma karabin? Mordercze zombie? Zagłada świata bronią biologiczną? Brzmi absurdalnie, lecz należy pamiętać jeszcze o psotaci J.T., który jest blsiki stworzenia przepisu na najpyszniejszie barbecue w Teksasie, mściwy mąż zombie, i mały chłopczyk zostawiony z rewolwerem w samochodzie, Tarantino-zombie usiłujący zgwałcić kuternogę… A do tego Bruce Willis, sierżant-monstrum.

Masakryczny klimat, chwilami ciężki jak ołów a w innych miejscach lekki w swym humorze jak piórko.To kolejny hołd oddany kiczowi lat 70′, śmiech z powagi i artystycznych zachwytów nad kinem europejskim.Rodriguez robi swoje… Nakręcił film, który dostarcza masy rozrywki, śmiechu i jest po prostu interesujący i błyskotliwy (tak!)Żadna to sztuka, ale też żadne wymuszone, pełne patostu czy sztucznej zadumy szmirowate dzieło. Ten film niczego nie udaje.Może i faktycznie reżyser zrobił go dla zabawy. Dzięki temu jednak, widzowie również świetnie się w kinie bawili.

Nie miałem problemów z akceptacją takiej konwencji filmu. nie o muzykę, grę aktorską czy zdjęcia tutaj chodzi- ale wszystko jest i tak doskonale zwymiarowane i dopasowane. perfekcyjna maszyneria.Polecam z całego serca, szczery film, dobra zabawa i bez sarkazmu: dużo ironicznego śmiechu

9/10





Live free or die hard/ Szklana Pułapka 4.0

10 07 2007

Szklanka Pułapka 4.0/Live Free or die hard (2007)
reż.  Len Wiseman

MADE IN U.S.A.

Jestem totalnie oczarowany, usatysfakcjonowany i zauroczony! Genialny film, balansujący na krawędzi dna i kultu. Dna- ponieważ, że wielu osobom z pewnością trudno będzie zaakceptować absurdalne wyczyny McClane’a (Bruce Willis), jegoż durne odzywki i zupełnie idiotyczne rozwiązania, zdarzenia i rozwikłania.
Cóż z tego, jeśli Szklana Pułapka 4.0 to film amerykański niczym krwisty befsztyk! Po pierwsze: doskonale, bajecznie trzyma poziom serii i dostarcza nam to co najwspanialsze w filmie akcji- rozrywki!. Śliczne efekty specjalne nie zakłócają konwencji starego dobrego filmu akcji z wielkim twardzielem, wybuchami i zabawnymi dialogami!
Yi Pi Kay Iey wydmańcu!
Jest tu masa, masa zabawy. Porywające i wgniatające efekty specjalne to tylko dodatek, do najważniejszego elementu. Osoby Bruce’a Willisa. Zadziorne spojrzenie, uśmieszek i megatony ironii. W jednym momencie wybuch zapiera dech w piersiach a w drugim turlamy się ze śmiechu po kwestii detektywa McClane’a. Jest on tutaj największym twardzielem, spośród wszystkich części serii. Nic nie psuło mi rozrywki, na wszystko co absurdalne przymykałem oczy. Tylko jeden element wytrącił mnie z równowagi (McClane proszący by zetrzeć w proch złoczyńców jeśli go zabiją, bo tam jest jego córka… Nigga pleeeeease!) lecz szybko o nim zapomniałem.
Uśmiałem się i ubawiłem po pachy. Doskonały film. No i wyśmienity smaczek: Kevin Smith i elementy StarWarsowe (żabciu musisz do zobaczyć)
W kinie byłem z kumplami- idealny film ‘na takie wyjście’. Już nie mogę się doczekać na DVD.
Polecam wam z całego serca, jeśli chcecie rozrywki rodem z lat 80′ 90′, amerykańskiego stylu, akrobacji, wybuchów i ratowania świata przez maczo, który sam zabija wszystkich do tego z uśmiechem sypiąc tekstami do rozpuku rozbrajającymi, to film dla was. Szklana Pułapka trzyma poziom.
Bruce Willis to chodząca ameryka.
Zastzegam jednak, że jest te ryzyko, że ktoś nie będzie w stanie tego przyjąć w takiej ilości. Nie mniej jednak, warto spróbować. Cud, miód i orzeszki. Serious Sam wśród filmów!
Bogu dzięki, że w 1988 Stallone odrzucił propozycję zagrania McClane’a!

Kultowy, według szablonu. 10/10

Co do kasy: film kosztował 110 mln. dolców, lecz jest to sukces średni. A nawet bardzo, bo leci już od 27 lipca. Wiadomo, najważniejszy rynek amerykański. Tam zarobił ledwie 90 mln. dolarów. Podsumuwując dotychczasowe przypływy w skali globalnej to 122 mln. dol. Film się zwrócił, lecz megahit to nie będzie.

FILMWEB:  Link