No Coutry for old men/ To nie jest kraj dla starych ludzi

9 04 2008

2007,

reż Joel Coen , Ethan Coen scenariusz Joel Coen , Ethan Coen zdjęcia Roger Deakins (więcej…)  muzyka Carter Burwe
Zdążyłem na jeden z ostatnich seansów i było warto, gdyż takie filmy na sali projekcyjnej to przyjemność.

To co mnie najbardziej uwiodło w filmie wynika z moich osobistych upodobań. Rzecz dzieje się na Teksasie. Jest przesiąknięta klimatem, zapachem, smakiem i charakterami z tego stanu. Tak się składa, że ten region i kultura są obiektem mojej fascynacji, do tego stopnia- że niedługo wybieram się za wielką wodę właśnie po to, by doświadczyć tego niesamowitego miejsca (dla osób które uważają Texas za nic więcej jak krainę pustyń, stacji benzynowych i debili odsyłam do jakichkolwiek przewodników turystycznych i kulinarnych- można się zdziwić).

Wracając do filmu: już z miejsca, z uwagi na powyższe fakty podbił on moje serce.
Co jeszcze? Coenowie. Uwielbiem Coenów. ‘Fargo’, ‘Big Lebovsky’ były to  wyśmienite dzieła. ‘To nie jest kraj dla starych ludzi’ wcale gorzej nie wypada!
Spokój, ślamazarność, cisza i uważnie prowadzone dialogi mnie uwiodły. Atmosfera nieuniknionego i nie do końca zrozumiałego zła hipnotyzuje. Do tego czarne poczucie humoru, brak ucieczki od pytań o pobudki i myśli jakie doświadcza ober-potwór. Wszystko to podkreślone znakomitą grą Tommyego Lee Jonesa, Javiera Bardemna i Josha Brolina. Nawet ’skandalista Larry Flynt’ się pojawia (ale równie szybko znika).

A to wszystko zamknięte w formułce thrillera. Były weteran znajduje na pustkowiach  martywch handlarzy narkotyków i walizkę pełną pieniędzy. Rozpoczyna się ucieczka dla naszego bohatera, którego goni psychopatyczny morderca…. Brzmi banalnie- i w tym cały czar.

9/10





Juno

9 04 2008

2007, reż. Jason Reitman, wyk. Ellen Page, Michael Cera

Oscar dla Diablo Cody za scenariusz zachęca do obejrzenia tego filmu. Tematyka- gimnazjalistka w ciąży- wręcz trąci wtórnością i zapowiada wszystko co najgorsze.

Czyżby był to kolejny moralizatorski film o ciężkiej walce z rzeczywistością i wewnętrznej przemianie bohaterów, którzy w obliczu swoich dokonań zmuszeni są dojrzeć szybciej niż rówieśnicy? Innymi słowy czy czeka nas obyczajowy film-wypychać, który zwykle jest produkowany na potrzeby TV?

To, co może w ‘Juno’ zniechęcać jest absolutnie niwelowane przez podejście do tematu. Jest to film lekko podchodzący do tematu i zabawny. NIkt na ekranie nie przeżywa tragedii, nie załamuje się ani nie mota się od ściany do ściany. Jest problem i trzeba go rozwiązać.

Młodą obsadę miło oglądać, gdyż wnosi wiele świeżości. Nastoletnia mentalność jest tu oddana doskonale, kto już ukończył choćby liceum, może się wręcz czuć ‘nie na czasie’ względem młodzieży, jaką w ‘Juno’ poznajemy. To jest wyczyn godny pochwały.

A jeśli chwalić to przede wszystkim Ellen Page w tytułowej roli, która bez cienia sztucznośći czy wahania wciela się w ironiczną, inteligentą ale jednak niedojrzałą i nieświadomą powagi problemu (co ją, paradoksalnie ratuje z opałów!) nastolatkę. Wtóruje jej Michel Cera. Widzieliśmy go w niezłej roli w młodzieżowym szmatławcu ‘Supersamiec’ (który i tak wyniósł się ponad poziom wielu podobnych produkcji) oraz w bardzo zabawnym serialu ‘Bogaci bankruci’.

‘Juno’ to kino ciepłe, zabawne i oparte tylko na postaciach- bez żadnych zbędnych ozdobników. Warto obejrzeć. Jest to film dobry. Kolejny przyzwoity obraz reysera ‘Dziękujemy za palenie”

6/10





There will be blood

9 03 2008

Aż Poleje się Krew

Czasami jest tak, że o wielkości całego filmu świadczy jeden zaledwie element. ‘There Will be Blood’ należy do takich właśnie filmów. Tym pojedynczym spowiem, który czyni z obrazu coś niesamowitego jest Daniel Day Lewis, którego warszat, zaangażowanie i oddanie roli zapiera dech w piersiach. Jego kreacja wprost powala na kolana realizmem, wielowymiarowością. Doskonale przekazał emocje, tworząc postać z krwi i kości na niespotykaną dotąd skalę. Daniel Plainview zapada głęboko w pamięć, mamy okazje bardzo dobrze go poznać- w całej okazałości jego pracowitości, pomysłowośći i bezduszności.

Uwiodła mnie również muzyka, gdyż-co charakterystyczne dla Johna Greenwooda- żyje własnym życiem i nie ma zbyt wiele wspólnego z filmem. Nie portretuje emocji, acz tworzy je od podstaw.

Zapadła mi w pamięć szczególnie sekwencja otwierająca obraz z psychodeliczną muzyką, gdzie przez dłuższy czas nie pada żadne słowo…

‘Aż poleje się krew’ koncentruje się wokół Daniela Plainviewa i jego relacji z ludźmi, wszystko w otoczeniu gorączki ropy naftowej. Ameryka początku XX wieku, doskonała kreacja aktorska i interesujący klimat to mocne punkty, bez których film może nie byłby jakiś wyjątkowy.

Day-Lewis zasłużył na coś więcej niż Oskara- stworzył bowiem niezapomnianą postać

9/10





Sweeney Todd: The Demon Barber of Fleet street

5 03 2008

Tim Burton wraz ze swoją sprawdzoną obsadą tym razem popełnił musical. Po raz kolejny w obrazie burtona gra Johny Depp (jako Sweeney Todd, demoniczny golibroda z Fleet Street) oraz Helena Bonham Carter.

Krytyka z miejsca film doceniła, świadczą o tym 3 nominacje do oskara czy twierdzenia, ‘że to najlepszy film Burton’a (Newseek Polska).

Po pierwsze jest to musical, ostatnimi laty gatunek niemodny i niepopularny- coś dla Burtona!

Klimat filmu jest bardzo wyrazisty, miejski, mroczny i rynsztokowy. Trzeba dodać, że po ‘Gnijącej pannie młodej’ i ‘Charlim i fabryce czekolady’ klimat ‘Sweeney’a Todd’a…’ nie jest taki świeży, gdyż dobitnie wbija się w podobne klimaty i jest fuzją wymienionych poprzedników.

Trzeba przyznać, że warsztat tu widać. Przejawia on się w doskonałym rzemiośle Deppa i Heleny Bonham Carter- nawet gdy śpiewają-urzekąją zaangażowaniem i oddaniem w mimice, ruchach. Co do ‘wokalu’ to nie można mieć tutaj zarzutów- rewelacji brak- głosy są miłe dla uch acz ślychać ciężką obróbkę w studio. Cóż, Depp to aktor a nie piosenkarz chcoć komponowa i wykonywał ł już utwory dla filmów.

Mnie najbardziej przypadł do gustu czarny humor i groteska brukowanego i brudnego Londynu. Sweeney Todd wesoło wyśpiewuje swe plany ochoczo podcinając klientom gardła, podczas gdy jego wspólniczka miele nieszczęśników na swe pyszne ciasteczka.

Trochę śmiechu, dużo soczystych scen, kunszt aktorski i doskonała, nagrodzona oskarem scenografia i nominowane do tej nagrody kostiumy. Wypada to bardzo zjadliwie, choć osobnik tak sceptycznie nastawiony na musical jak ja nie przyzna, iż ‘Sweeney Todd: Demoniczny golibroda z Fleet Street’ to najlepszy film Burtona. Bardzo charakterystyczny i niezły- to wszystko.

6/10





Charlie Wilson’s War/Wojna Charliego Wilsona

2 03 2008

Charles A. “Charlie” Wilson (ur. 18 stycznia 1943) to polityk amerykański, członek Partii Demokratycznej. Od 2007 roku jest przedstawicielem szóstego okręgu wyborczego w stanie Ohio do Izby Reprezentantów Stanów Zjednoczonych.

Pomógł także usunąć wojska sowieckie z Afganistanu, miał świadomość iż pomoc USA dla krajów zmagających się w tym czasie z sowiecka okupacją Jest dość mizerna, postanowił więc wziąć sprawy w swoje ręce. Wspólnie z przyjaciółka Joanne Herling i agentem operacyjnym CIA Gustem Avrakotosem pomogli zapewnić fundusze i potrzebną broń bojówką Mudżahedińskim, Zdobywając sponsorów i potrzebne środki. Dzięki czemu fundusze amerykańskie przeznaczone dla tego kraju wzrosły z 5 mln USD do 1 mld USD. ( Wikipedia)

Wojna Charliego Wilsona to film zabawny, interesujący i wciągający. Tom Hanks gra tu świetnie, ale przyzwyczaił nas do swojej klasy, więc może nie cenimy go jak powinniśmy? Wciela on się w rolę Charliego Wilsona tak płynnie, lekko i przekonywująco, że zapominamy, iż to Hanks… Dotego zaliczyć trzeba jeszcze Julię Roberts i reszte obsady- a nic nie burzy harmonii. Choć należy przyznać, że swoim popisem genialny Philip Seymour Hoffman zasłużył na znacznie więcej niż nominację do oscara, ponieważ zagrał wręcz wybitnie.

Do tego wszystkiego dodać należy znakomite, zabawne i inteligentne poczucie humoru. Na tym filmie srogo się pośmiejemy z błyskotliwych żartów, anegdot i sytuacji a otrzymujemy film niebanalny, ciekawy, rozrywkowy i… światowy. Wszelkie inne aspekty produkcji stoją na wysokim poziomie choć osobno wymienić należī znakomite zdjęcia i zręczne wykorzystywanie zdjęć archiwalnych.

Niezła pozycja 7/10





American Gangster

24 02 2008

 

Każdy kto miło wspomina ‘Chłopców z Ferajny’, ‘Człowieka z Blizną’ czy ‘Nietykalnych’ od dawna zacierał recę na ‘Amerykańskiego Gangstera’. Po pierwsze- znane nazwiska, po drugie- ameryka lat 70′ no i po trzecie, najważniejsze- gangsterka. Czyli to co tygryski lubią najbardziej. A do tego jeszcze narkotyki, korupcja i piękne kobiety…

Największa zaleta filmu ‘Ridleya Scotta’? Jest dokładnie tym, czego człowiek od niego oczekuje. Gangsterzy, odczuwalny klimat tamtych lat, wyraziste portrety psychologiczne, przemoc, kultowe ujęcia i twardziel, który potrafi być zarówno kochającym synem jak i mordercą, który robi co chce i pompuje w U.S.A ogromne ilości narkotyków.

Nic tutaj nie ociera się o kicz. Denzel Washington i Rusell Crowe grają świetnie, choć życiową rolę, która przyćmiewa wszystkich stworzył
Pojedynek między bezwzględnym gangsterem a uczciwym, stereotypowym gliną wciąga. Zresztą historie o wielkiej kasie, wspinaniu się na szczyt i szybkim z niego upadku zawsze wciągają.
Nie brak tutaj również soczystych i niezapomnianych scen, które robią wrażenie. Przyznajmy szczerze, że te mają miejsce tylko z Frankiem Lucasem. Myślę, że Frank Lucas będzie dla raperów amerykańskich nowym Tonym Montaną (choć szkoda, bo ten drugi zabijał komunistów dla zabawy a Lucas z nimi handluje)

Film absolutnie udany a nawet wyśmienity. Akcja, świetne zdjęcia, pamiętliwe ujęcia, plejada gwiazd. Doskonały w swoim gatunku, lecz wątpie by stał się kultowy. Czas pokaże.

9/10





I Am Legend/ Jestem legendą

24 02 2008

‘Jestem Legendą’ szybko sobie wyrobił reputację. Zawsze zwracałem szczególną uwagę, na filmy, które budzą skrajne oceny. A film Francisa Lawrenca przez jednych uważany jest za gniot a przez innych za obraz wyśmienity. Dodatkowo ze względu na klimat i konwencję wielu zaczęło porównywać ten film z ‘Resident Evilem 3′- tam również mamy post apokaliptyczną wizję świata, po którym grasują zombie…
Takie porównanie nie ma jednak usprawiedliwienia ze względu na klasę i powagę obu filmów. ‘Jestem Legendą’ to w przeciwieństwie do ‘Resident Evil 3′ film poważny, niebanalny, tajemniczy i bez przymrożenia oka.

Zacząć trzeba od tego, że sam pomysł ‘ostatniego człowieka na ziemi’ jest bardzo ciekawy. W tej roli wykazał się znakomity Will Smith. Swoją klasę potwierdził on już dawno- a najmocniejszym elementem tego filmu jest bohater przez niego grany. Było to wyzwanie, gdyż nie często zdarza się, że aktor przez cały film gra sam- i może odbywać konwersacje jedynie z sobą lub swoim psem.

Twórcom udało się stworzyć bardzo odczuwalny klimat, który charakteryzuje się tym, że ewoluuje. Najpierw raczeni jesteśmy wyludnionym miastem, codziennośćią ostatniego człowieka na ziemi. Lecz coś jest nie tak- a kiedy dowiadujemy się co- ‘Jestem legendą’ wspina się na kolejny poziom. Pojawiają się agresorzy, zombie- ale jak dobrze i płynnie zostało to tutaj pokazane. Śmiem twierdzić, że to najlepszy i najmniej tandetny film z zombiakami jaki widziałem- pierwszy bez żenady. Zombie wreszcie straszą- często w ‘thrilerowy deseń’ na zasadzie niedopowiedzeń.

‘Jestem Legendą’ ma jednak mankament, który rzuca się w oczy, a mianowicie kiepskie efekty specjalne a w szczególności animacja komputerowa- wygląda nienaturalnie i ewidentnie komputerowo.

Uważam, że nie zmarnowano potencjału, film bedę długo pamiętał (szczególnie ‘herszta’ zombie i pierwsze ich pojawienie się) niektóre sceny, ujęcia. Fabuła również jest satysfakcjonująca- żadnego patosu tu nie znalazłem no i zawsze miło się ogląda umiejętne zakończenie.

Ciekawy film, warto zobaczyć. Od strony finansowej jest to totalna porażka dla twórców.

7/10





Grindhouse vol. 2: Planet Terror

4 12 2007

   

 Grindhouse vol.2: Planet Terror(2007)

reż. Robert Rodriguez, wyk.Rose McGovan, Freddy Rodriguez

Deathproof wywarł na mnie wrażenie przede wszystkim zdjęciami,klimatycznymi scenami w barze i taśmą filmową, na której go wywołano. Wspaniałe, amerykańskie krążowniki z ryczącymi silnikami, niebanalne kobiety, banalna fabuła i multum smaczków, szczegółów. Pyszności.Film jednak stracił nieco na uroku przy kolejnej projekcji. Osoba Rodrigueza, którego do czasu ‘Sin City’ nie poważałem zbytnio, tworzyła wrażenie, że to właśnie”Grindhouse vol. 1: Deathproof’ wydawał mi się być tym lepsym filmem- w ciemno.

Nic bardziej mylnego! ‘Planet Terror’ to film, który, jak to małó elegancko ujmował Krist Novoselic- Gitarzysta Nirvany- ‘chwyta za jaja’.I ten niezbyt elegancki zwrot doskonale opisuje charakter filmu, który balansuje na granicy totalnego dna i kultu. Kobieta, która zamiast nogi ma karabin? Mordercze zombie? Zagłada świata bronią biologiczną? Brzmi absurdalnie, lecz należy pamiętać jeszcze o psotaci J.T., który jest blsiki stworzenia przepisu na najpyszniejszie barbecue w Teksasie, mściwy mąż zombie, i mały chłopczyk zostawiony z rewolwerem w samochodzie, Tarantino-zombie usiłujący zgwałcić kuternogę… A do tego Bruce Willis, sierżant-monstrum.

Masakryczny klimat, chwilami ciężki jak ołów a w innych miejscach lekki w swym humorze jak piórko.To kolejny hołd oddany kiczowi lat 70′, śmiech z powagi i artystycznych zachwytów nad kinem europejskim.Rodriguez robi swoje… Nakręcił film, który dostarcza masy rozrywki, śmiechu i jest po prostu interesujący i błyskotliwy (tak!)Żadna to sztuka, ale też żadne wymuszone, pełne patostu czy sztucznej zadumy szmirowate dzieło. Ten film niczego nie udaje.Może i faktycznie reżyser zrobił go dla zabawy. Dzięki temu jednak, widzowie również świetnie się w kinie bawili.

Nie miałem problemów z akceptacją takiej konwencji filmu. nie o muzykę, grę aktorską czy zdjęcia tutaj chodzi- ale wszystko jest i tak doskonale zwymiarowane i dopasowane. perfekcyjna maszyneria.Polecam z całego serca, szczery film, dobra zabawa i bez sarkazmu: dużo ironicznego śmiechu

9/10





The Invasion/ Inwazja

19 11 2007

Inwazja

Inwazja/ The Invasion, 2007, reż. James McTeigue, wyk. Nicole Kidman, Daniel Craig 

Film reżysera ‘V jak Vendetta’ mógł obiecywać więcej, lecz bylem ‘optymistycznie sceptyczny’ 

Po zajawkach byłem nastawiony na typowy, niewymagający film akcji. Poczucie humoru, efektowne wybuchy- tylko, że z obcymi czyli drobne udziwnienie. Liczyłem jedynie na to, iż film ustrzeże się przed zbyt nieprawdopodobnymi ’szczęśliwymi zbiegami okoliczności’. Do tego obawiałem się, że z racji Nicole Kidman w roli głównej może sięgnąć dna wyznaczonego przez ‘Tłumaczkę’. 

 

Zaskoczyłem się bardzo miło. Nie chodzi już nawet o poziom filmu, lecz to jak traktuje widza oraz jaki poziom reprezentuję. 

Co do fabuły, to nie jest ani zbytnio naciągana ani również nadmiernie świeża, czy interesująca. Amerykański prom kosmiczny wchodząc w ziemską atmosferą rozpada się w drobny mak a szczątki pojazdu spadają na 380. kilometrowy pas na terenie USA. Okazuje się, że wszystkie części wraku pokryte są jakąś dziwną bakterią, o niesamowitych właściwościach. O tym, że wchodzą w reakcję z ludzkim organizmem, modyfikują dna materializując obcych- dowiadują się ludzie gdy epidemia ma miejsce na całym globie. 

Właściwie zmiany tyczą tylko umysłu i emocji- dlatego obcy doskonale maskują się w naszej cywilizacji, wkrótce przejmując kontrolę nad światem. Ustają wszelkie wojny, konflikty i problemy. Zanika przestępczość, Rosja, USA, Irak, Korea, Chiny, Wenezuela, Kuba i wszelkie inne państwa zawierają korzystne umowy o wymianie surowców, współistnieniu i pokoju. Następuje konsekwentna likwidacja broni… 

 

Okazuje się, że niektórzy ludzie są odporni na bakterię. A ci którzy są zarażeni, za wszelką cenę unikają snu (przemiana następuje w fazie REM- snu). Nicole Kidman, próbuje odzyskać syna, który okazuje się być odporny i dostać się do bazy, na terenie której skupiają się ludzie niezareżeni, wybitni naukowcy i część wojska i władz, gdzie opracowywana jest szczepionka. 

 

‘Inwazja’ aplikuje niezlą dawkę akcji przy ustrzeżeniu się wszelkich irytujących idiotyzmów. Nie bez znaczenia pozostaje solidny warsztat aktorski Nicole Kidman oraz Daniela Craiga.Oboje charakteryzuje umiar, bez zbytniej powagi i zaangażowania, umiejętnie omijając zbytnią oszczędność aktorską. Duet nie śmieszy patosem, przerysowaniem i wielką miłością. Dzięki nim łatwiej wszystko traktować poważnie. Przy okazji wspomnę, iż po tym filmie tym bardziej uważam Daniela Craiga za doskonałego bonda  

Z pewnością można się dobrze na ‘Inwazji’ bawić, choć gwoli ścisłości- obraz nie jest naszpikowany pościgami, wybuchami i efektami. Zdjęcia też nie budzą wielkie wrażenia, próżno tu też szukać mrocznego klimatu opuszczonych miast. Autorom tutaj chodziło o coś zupełnie innego, i to widać. Doskonale wpisuje się w to, co ten film znacznie odróżnia od reszty. Wręcz zaskoczyła mnie ‘Inwazja’ tym, jaka niebanalna jest. Oczywiście nie ma tutaj żadnych filozoficznych rozważań o sensie egzystencji. Wszystko co widzimy na ekranie służy czemuś, zadaje pytanie na które odpowiedź jest łatwa, lecz niezbyt wygodna. Te wrażenie tworzy ciekawy dialog z ambasadorem Rosji jak również doskonała pointa, która idealnie określiła charakter i wymiar filmu. Po seansie można sobie zadać trochę pytań, mniej lub bardziej górnych. 

W każdym razie ‘Inwazja’ to nie sieczka ani stek bzdur. 

 

Otrzymujemy sensacyjny thriller, który w sposób łopatologiczny, hollywoodzki serwuje interesujące drugie dno. 

Taka mieszanka bardzo przypadła mi do gustu 

 

7/10

Film od strony finansowej to totalna wręcz klapa. Przy sporym budżecie 80 milionów dolarów zarobił na całym świecie niespełna 37 milionów i to w ponad 8 tygodni!





Live free or die hard/ Szklana Pułapka 4.0

10 07 2007

Szklanka Pułapka 4.0/Live Free or die hard (2007)
reż.  Len Wiseman

MADE IN U.S.A.

Jestem totalnie oczarowany, usatysfakcjonowany i zauroczony! Genialny film, balansujący na krawędzi dna i kultu. Dna- ponieważ, że wielu osobom z pewnością trudno będzie zaakceptować absurdalne wyczyny McClane’a (Bruce Willis), jegoż durne odzywki i zupełnie idiotyczne rozwiązania, zdarzenia i rozwikłania.
Cóż z tego, jeśli Szklana Pułapka 4.0 to film amerykański niczym krwisty befsztyk! Po pierwsze: doskonale, bajecznie trzyma poziom serii i dostarcza nam to co najwspanialsze w filmie akcji- rozrywki!. Śliczne efekty specjalne nie zakłócają konwencji starego dobrego filmu akcji z wielkim twardzielem, wybuchami i zabawnymi dialogami!
Yi Pi Kay Iey wydmańcu!
Jest tu masa, masa zabawy. Porywające i wgniatające efekty specjalne to tylko dodatek, do najważniejszego elementu. Osoby Bruce’a Willisa. Zadziorne spojrzenie, uśmieszek i megatony ironii. W jednym momencie wybuch zapiera dech w piersiach a w drugim turlamy się ze śmiechu po kwestii detektywa McClane’a. Jest on tutaj największym twardzielem, spośród wszystkich części serii. Nic nie psuło mi rozrywki, na wszystko co absurdalne przymykałem oczy. Tylko jeden element wytrącił mnie z równowagi (McClane proszący by zetrzeć w proch złoczyńców jeśli go zabiją, bo tam jest jego córka… Nigga pleeeeease!) lecz szybko o nim zapomniałem.
Uśmiałem się i ubawiłem po pachy. Doskonały film. No i wyśmienity smaczek: Kevin Smith i elementy StarWarsowe (żabciu musisz do zobaczyć)
W kinie byłem z kumplami- idealny film ‘na takie wyjście’. Już nie mogę się doczekać na DVD.
Polecam wam z całego serca, jeśli chcecie rozrywki rodem z lat 80′ 90′, amerykańskiego stylu, akrobacji, wybuchów i ratowania świata przez maczo, który sam zabija wszystkich do tego z uśmiechem sypiąc tekstami do rozpuku rozbrajającymi, to film dla was. Szklana Pułapka trzyma poziom.
Bruce Willis to chodząca ameryka.
Zastzegam jednak, że jest te ryzyko, że ktoś nie będzie w stanie tego przyjąć w takiej ilości. Nie mniej jednak, warto spróbować. Cud, miód i orzeszki. Serious Sam wśród filmów!
Bogu dzięki, że w 1988 Stallone odrzucił propozycję zagrania McClane’a!

Kultowy, według szablonu. 10/10

Co do kasy: film kosztował 110 mln. dolców, lecz jest to sukces średni. A nawet bardzo, bo leci już od 27 lipca. Wiadomo, najważniejszy rynek amerykański. Tam zarobił ledwie 90 mln. dolarów. Podsumuwując dotychczasowe przypływy w skali globalnej to 122 mln. dol. Film się zwrócił, lecz megahit to nie będzie.

FILMWEB:  Link