
2001, reż. Michael Mann, wyk. Will Smith (Cassius Clay), Jamie Foxx (Bundini)
Historia Cassiusa Claya vel Muhhameda Aliego to wdzięczny temat dla filmowców. W zasadzie jest to bardzo ciekawy oraz inspirujący temat (wielki człowiek, wielki sport). Przyznać należy jednak, że najlepiej filmowi wróży reżyser Michael Mann. Trudno oprzeć się wrażeniu, że wręczenie do realizacji filmu biograficznego Michalowi Mannowi, który ma na koncie takie arcydzieła jak Gorączka, Ostatni Mohikanin, czy Informator bardzo wiele obiecuje. Sposób realizacji produkcji przez tego człowieka (sugestywne zdjęcia kamerą Thomsona, wyraźny i ostry szkic psychologiczne, duży nacisk położony na ‘klimat’ filmu) w połączeniu z konwencją filmu biograficznego zaostrza solidnie apetyt.
I właściwie tak jest, ponieważ od razu poznać, że jest to film Manna. Już od pierwszej minuty. Nocne, przesycone ‘ziarnem’ zdjęcia Cassiusa Claya, który w ciszy biegnie miastem otwiera ten film. Coś znakomitego. Jak również fakt, że pierwsze 10 minut filmu to właściwie teledysk- muzyka, migawki, fabuła prowadzona niemalże przez ścieżkę dźwiękową. Nie mamy okazji poznać Aliego, wtedy jeszcze Cassiusa Claya…
Trudno zarzucać coś Willowi Smithowi, to bardzo znany i dobry aktor. Nieraz już udowodnił, że nie należy go szufladkować w komediach. I pomimo, że zagrał bez zarzutu tworząc rymującego, chaotycznego i zapalczywego boksera, to jakoś nie porywa serca ta rola. Może nie jest miałka, lecz z pewnością kreacja jego życia to nie jest- właściwie wydaje się tak, jakby postać Aliego bardzo przytłaczała Smitha, choć ten pilnuje się by zrobić wszystko jak należy. W żadnym wypadku nie kłuje to w oczy, a Will został za tę rolę nominowany do Oskara.
Jedyne co mi doskwierało to odrobina nudy podczas całego obrazu… Barkowało tego ‘czegoś’, bo wszystko inne jest tu na wysokim poziomie. Bardzo ważne są tu sceny na ringu- na szczęście nie potraktowano tu tematu po macoszemu. Są pełne dynamizmu, dramatu i różnych, doskonałych zdjęć- niektóre zapierają dech w piersiach. Czasami można zobaczyć wszystko dokładniej, niż by się chciało.
No i oczywiście finałowa walka- majestatyczna, tajemnicza i wzruszająca- znakomite zakończenie filmu, który przedstawia ALiego między 20 a 32 rokiem jego życia, przez które przewinęły się takie osobistości jak Malcolm X i czy Don King.
Dobry film, dla fanów Mann’a obowiązkowy. Jak każda prawie biografia- ciekawa i warta obejrzenia, lecz żadne to dzieło epokowe.
7/10
FILMWEB: http://ali.filmweb.pl/
