Charlie Wilson’s War/Wojna Charliego Wilsona

2 03 2008

Charles A. “Charlie” Wilson (ur. 18 stycznia 1943) to polityk amerykański, członek Partii Demokratycznej. Od 2007 roku jest przedstawicielem szóstego okręgu wyborczego w stanie Ohio do Izby Reprezentantów Stanów Zjednoczonych.

Pomógł także usunąć wojska sowieckie z Afganistanu, miał świadomość iż pomoc USA dla krajów zmagających się w tym czasie z sowiecka okupacją Jest dość mizerna, postanowił więc wziąć sprawy w swoje ręce. Wspólnie z przyjaciółka Joanne Herling i agentem operacyjnym CIA Gustem Avrakotosem pomogli zapewnić fundusze i potrzebną broń bojówką Mudżahedińskim, Zdobywając sponsorów i potrzebne środki. Dzięki czemu fundusze amerykańskie przeznaczone dla tego kraju wzrosły z 5 mln USD do 1 mld USD. ( Wikipedia)

Wojna Charliego Wilsona to film zabawny, interesujący i wciągający. Tom Hanks gra tu świetnie, ale przyzwyczaił nas do swojej klasy, więc może nie cenimy go jak powinniśmy? Wciela on się w rolę Charliego Wilsona tak płynnie, lekko i przekonywująco, że zapominamy, iż to Hanks… Dotego zaliczyć trzeba jeszcze Julię Roberts i reszte obsady- a nic nie burzy harmonii. Choć należy przyznać, że swoim popisem genialny Philip Seymour Hoffman zasłużył na znacznie więcej niż nominację do oscara, ponieważ zagrał wręcz wybitnie.

Do tego wszystkiego dodać należy znakomite, zabawne i inteligentne poczucie humoru. Na tym filmie srogo się pośmiejemy z błyskotliwych żartów, anegdot i sytuacji a otrzymujemy film niebanalny, ciekawy, rozrywkowy i… światowy. Wszelkie inne aspekty produkcji stoją na wysokim poziomie choć osobno wymienić należī znakomite zdjęcia i zręczne wykorzystywanie zdjęć archiwalnych.

Niezła pozycja 7/10





American Gangster

24 02 2008

 

Każdy kto miło wspomina ‘Chłopców z Ferajny’, ‘Człowieka z Blizną’ czy ‘Nietykalnych’ od dawna zacierał recę na ‘Amerykańskiego Gangstera’. Po pierwsze- znane nazwiska, po drugie- ameryka lat 70′ no i po trzecie, najważniejsze- gangsterka. Czyli to co tygryski lubią najbardziej. A do tego jeszcze narkotyki, korupcja i piękne kobiety…

Największa zaleta filmu ‘Ridleya Scotta’? Jest dokładnie tym, czego człowiek od niego oczekuje. Gangsterzy, odczuwalny klimat tamtych lat, wyraziste portrety psychologiczne, przemoc, kultowe ujęcia i twardziel, który potrafi być zarówno kochającym synem jak i mordercą, który robi co chce i pompuje w U.S.A ogromne ilości narkotyków.

Nic tutaj nie ociera się o kicz. Denzel Washington i Rusell Crowe grają świetnie, choć życiową rolę, która przyćmiewa wszystkich stworzył
Pojedynek między bezwzględnym gangsterem a uczciwym, stereotypowym gliną wciąga. Zresztą historie o wielkiej kasie, wspinaniu się na szczyt i szybkim z niego upadku zawsze wciągają.
Nie brak tutaj również soczystych i niezapomnianych scen, które robią wrażenie. Przyznajmy szczerze, że te mają miejsce tylko z Frankiem Lucasem. Myślę, że Frank Lucas będzie dla raperów amerykańskich nowym Tonym Montaną (choć szkoda, bo ten drugi zabijał komunistów dla zabawy a Lucas z nimi handluje)

Film absolutnie udany a nawet wyśmienity. Akcja, świetne zdjęcia, pamiętliwe ujęcia, plejada gwiazd. Doskonały w swoim gatunku, lecz wątpie by stał się kultowy. Czas pokaże.

9/10





I Am Legend/ Jestem legendą

24 02 2008

‘Jestem Legendą’ szybko sobie wyrobił reputację. Zawsze zwracałem szczególną uwagę, na filmy, które budzą skrajne oceny. A film Francisa Lawrenca przez jednych uważany jest za gniot a przez innych za obraz wyśmienity. Dodatkowo ze względu na klimat i konwencję wielu zaczęło porównywać ten film z ‘Resident Evilem 3′- tam również mamy post apokaliptyczną wizję świata, po którym grasują zombie…
Takie porównanie nie ma jednak usprawiedliwienia ze względu na klasę i powagę obu filmów. ‘Jestem Legendą’ to w przeciwieństwie do ‘Resident Evil 3′ film poważny, niebanalny, tajemniczy i bez przymrożenia oka.

Zacząć trzeba od tego, że sam pomysł ‘ostatniego człowieka na ziemi’ jest bardzo ciekawy. W tej roli wykazał się znakomity Will Smith. Swoją klasę potwierdził on już dawno- a najmocniejszym elementem tego filmu jest bohater przez niego grany. Było to wyzwanie, gdyż nie często zdarza się, że aktor przez cały film gra sam- i może odbywać konwersacje jedynie z sobą lub swoim psem.

Twórcom udało się stworzyć bardzo odczuwalny klimat, który charakteryzuje się tym, że ewoluuje. Najpierw raczeni jesteśmy wyludnionym miastem, codziennośćią ostatniego człowieka na ziemi. Lecz coś jest nie tak- a kiedy dowiadujemy się co- ‘Jestem legendą’ wspina się na kolejny poziom. Pojawiają się agresorzy, zombie- ale jak dobrze i płynnie zostało to tutaj pokazane. Śmiem twierdzić, że to najlepszy i najmniej tandetny film z zombiakami jaki widziałem- pierwszy bez żenady. Zombie wreszcie straszą- często w ‘thrilerowy deseń’ na zasadzie niedopowiedzeń.

‘Jestem Legendą’ ma jednak mankament, który rzuca się w oczy, a mianowicie kiepskie efekty specjalne a w szczególności animacja komputerowa- wygląda nienaturalnie i ewidentnie komputerowo.

Uważam, że nie zmarnowano potencjału, film bedę długo pamiętał (szczególnie ‘herszta’ zombie i pierwsze ich pojawienie się) niektóre sceny, ujęcia. Fabuła również jest satysfakcjonująca- żadnego patosu tu nie znalazłem no i zawsze miło się ogląda umiejętne zakończenie.

Ciekawy film, warto zobaczyć. Od strony finansowej jest to totalna porażka dla twórców.

7/10





The Invasion/ Inwazja

19 11 2007

Inwazja

Inwazja/ The Invasion, 2007, reż. James McTeigue, wyk. Nicole Kidman, Daniel Craig 

Film reżysera ‘V jak Vendetta’ mógł obiecywać więcej, lecz bylem ‘optymistycznie sceptyczny’ 

Po zajawkach byłem nastawiony na typowy, niewymagający film akcji. Poczucie humoru, efektowne wybuchy- tylko, że z obcymi czyli drobne udziwnienie. Liczyłem jedynie na to, iż film ustrzeże się przed zbyt nieprawdopodobnymi ’szczęśliwymi zbiegami okoliczności’. Do tego obawiałem się, że z racji Nicole Kidman w roli głównej może sięgnąć dna wyznaczonego przez ‘Tłumaczkę’. 

 

Zaskoczyłem się bardzo miło. Nie chodzi już nawet o poziom filmu, lecz to jak traktuje widza oraz jaki poziom reprezentuję. 

Co do fabuły, to nie jest ani zbytnio naciągana ani również nadmiernie świeża, czy interesująca. Amerykański prom kosmiczny wchodząc w ziemską atmosferą rozpada się w drobny mak a szczątki pojazdu spadają na 380. kilometrowy pas na terenie USA. Okazuje się, że wszystkie części wraku pokryte są jakąś dziwną bakterią, o niesamowitych właściwościach. O tym, że wchodzą w reakcję z ludzkim organizmem, modyfikują dna materializując obcych- dowiadują się ludzie gdy epidemia ma miejsce na całym globie. 

Właściwie zmiany tyczą tylko umysłu i emocji- dlatego obcy doskonale maskują się w naszej cywilizacji, wkrótce przejmując kontrolę nad światem. Ustają wszelkie wojny, konflikty i problemy. Zanika przestępczość, Rosja, USA, Irak, Korea, Chiny, Wenezuela, Kuba i wszelkie inne państwa zawierają korzystne umowy o wymianie surowców, współistnieniu i pokoju. Następuje konsekwentna likwidacja broni… 

 

Okazuje się, że niektórzy ludzie są odporni na bakterię. A ci którzy są zarażeni, za wszelką cenę unikają snu (przemiana następuje w fazie REM- snu). Nicole Kidman, próbuje odzyskać syna, który okazuje się być odporny i dostać się do bazy, na terenie której skupiają się ludzie niezareżeni, wybitni naukowcy i część wojska i władz, gdzie opracowywana jest szczepionka. 

 

‘Inwazja’ aplikuje niezlą dawkę akcji przy ustrzeżeniu się wszelkich irytujących idiotyzmów. Nie bez znaczenia pozostaje solidny warsztat aktorski Nicole Kidman oraz Daniela Craiga.Oboje charakteryzuje umiar, bez zbytniej powagi i zaangażowania, umiejętnie omijając zbytnią oszczędność aktorską. Duet nie śmieszy patosem, przerysowaniem i wielką miłością. Dzięki nim łatwiej wszystko traktować poważnie. Przy okazji wspomnę, iż po tym filmie tym bardziej uważam Daniela Craiga za doskonałego bonda  

Z pewnością można się dobrze na ‘Inwazji’ bawić, choć gwoli ścisłości- obraz nie jest naszpikowany pościgami, wybuchami i efektami. Zdjęcia też nie budzą wielkie wrażenia, próżno tu też szukać mrocznego klimatu opuszczonych miast. Autorom tutaj chodziło o coś zupełnie innego, i to widać. Doskonale wpisuje się w to, co ten film znacznie odróżnia od reszty. Wręcz zaskoczyła mnie ‘Inwazja’ tym, jaka niebanalna jest. Oczywiście nie ma tutaj żadnych filozoficznych rozważań o sensie egzystencji. Wszystko co widzimy na ekranie służy czemuś, zadaje pytanie na które odpowiedź jest łatwa, lecz niezbyt wygodna. Te wrażenie tworzy ciekawy dialog z ambasadorem Rosji jak również doskonała pointa, która idealnie określiła charakter i wymiar filmu. Po seansie można sobie zadać trochę pytań, mniej lub bardziej górnych. 

W każdym razie ‘Inwazja’ to nie sieczka ani stek bzdur. 

 

Otrzymujemy sensacyjny thriller, który w sposób łopatologiczny, hollywoodzki serwuje interesujące drugie dno. 

Taka mieszanka bardzo przypadła mi do gustu 

 

7/10

Film od strony finansowej to totalna wręcz klapa. Przy sporym budżecie 80 milionów dolarów zarobił na całym świecie niespełna 37 milionów i to w ponad 8 tygodni!