
Inwazja/ The Invasion, 2007, reż. James McTeigue, wyk. Nicole Kidman, Daniel Craig
Film reżysera ‘V jak Vendetta’ mógł obiecywać więcej, lecz bylem ‘optymistycznie sceptyczny’
Po zajawkach byłem nastawiony na typowy, niewymagający film akcji. Poczucie humoru, efektowne wybuchy- tylko, że z obcymi czyli drobne udziwnienie. Liczyłem jedynie na to, iż film ustrzeże się przed zbyt nieprawdopodobnymi ’szczęśliwymi zbiegami okoliczności’. Do tego obawiałem się, że z racji Nicole Kidman w roli głównej może sięgnąć dna wyznaczonego przez ‘Tłumaczkę’.
Zaskoczyłem się bardzo miło. Nie chodzi już nawet o poziom filmu, lecz to jak traktuje widza oraz jaki poziom reprezentuję.
Co do fabuły, to nie jest ani zbytnio naciągana ani również nadmiernie świeża, czy interesująca. Amerykański prom kosmiczny wchodząc w ziemską atmosferą rozpada się w drobny mak a szczątki pojazdu spadają na 380. kilometrowy pas na terenie USA. Okazuje się, że wszystkie części wraku pokryte są jakąś dziwną bakterią, o niesamowitych właściwościach. O tym, że wchodzą w reakcję z ludzkim organizmem, modyfikują dna materializując obcych- dowiadują się ludzie gdy epidemia ma miejsce na całym globie.
Właściwie zmiany tyczą tylko umysłu i emocji- dlatego obcy doskonale maskują się w naszej cywilizacji, wkrótce przejmując kontrolę nad światem. Ustają wszelkie wojny, konflikty i problemy. Zanika przestępczość, Rosja, USA, Irak, Korea, Chiny, Wenezuela, Kuba i wszelkie inne państwa zawierają korzystne umowy o wymianie surowców, współistnieniu i pokoju. Następuje konsekwentna likwidacja broni…
Okazuje się, że niektórzy ludzie są odporni na bakterię. A ci którzy są zarażeni, za wszelką cenę unikają snu (przemiana następuje w fazie REM- snu). Nicole Kidman, próbuje odzyskać syna, który okazuje się być odporny i dostać się do bazy, na terenie której skupiają się ludzie niezareżeni, wybitni naukowcy i część wojska i władz, gdzie opracowywana jest szczepionka.
‘Inwazja’ aplikuje niezlą dawkę akcji przy ustrzeżeniu się wszelkich irytujących idiotyzmów. Nie bez znaczenia pozostaje solidny warsztat aktorski Nicole Kidman oraz Daniela Craiga.Oboje charakteryzuje umiar, bez zbytniej powagi i zaangażowania, umiejętnie omijając zbytnią oszczędność aktorską. Duet nie śmieszy patosem, przerysowaniem i wielką miłością. Dzięki nim łatwiej wszystko traktować poważnie. Przy okazji wspomnę, iż po tym filmie tym bardziej uważam Daniela Craiga za doskonałego bonda
Z pewnością można się dobrze na ‘Inwazji’ bawić, choć gwoli ścisłości- obraz nie jest naszpikowany pościgami, wybuchami i efektami. Zdjęcia też nie budzą wielkie wrażenia, próżno tu też szukać mrocznego klimatu opuszczonych miast. Autorom tutaj chodziło o coś zupełnie innego, i to widać. Doskonale wpisuje się w to, co ten film znacznie odróżnia od reszty. Wręcz zaskoczyła mnie ‘Inwazja’ tym, jaka niebanalna jest. Oczywiście nie ma tutaj żadnych filozoficznych rozważań o sensie egzystencji. Wszystko co widzimy na ekranie służy czemuś, zadaje pytanie na które odpowiedź jest łatwa, lecz niezbyt wygodna. Te wrażenie tworzy ciekawy dialog z ambasadorem Rosji jak również doskonała pointa, która idealnie określiła charakter i wymiar filmu. Po seansie można sobie zadać trochę pytań, mniej lub bardziej górnych.
W każdym razie ‘Inwazja’ to nie sieczka ani stek bzdur.
Otrzymujemy sensacyjny thriller, który w sposób łopatologiczny, hollywoodzki serwuje interesujące drugie dno.
Taka mieszanka bardzo przypadła mi do gustu
7/10
Film od strony finansowej to totalna wręcz klapa. Przy sporym budżecie 80 milionów dolarów zarobił na całym świecie niespełna 37 milionów i to w ponad 8 tygodni!