The Missouri Breaks/ Przełomy Missouri

22 04 2008

1976, wyk. Marlon Brando, Jack Nicholson

Przełomy Missouri trudno nazwać antywesternem, choć ze względu na postać Marlona Brando, kilka zabawnych scen oraz tło muzyczne
nie ma mowy o kolejnym westernie z twardzielami.
Ten obraz z 1976 roku warto zobaczyć ze względu na duet Jacka Nicholsona i Marlona Brando. Nicholson jako
’szlachetny łotr’ podstępnie mszczący się na właścicielu ziemi, który powiesił kumpla Nicholsona- koniokrada nawiasem mówiąc. A więc
Nicholson mści się, w międzyczasie uprawiając ogródek i oddając się rozkoszom z córką majętnego starca.
Z kolei Brando to łowca głów, który uwielbia perfumy, jaskrawe stroje, dobrą kuchnie i ma problemy z gazami, czym ratuje się
podczas licznych dyskusji.
Rozpoczyna się pogoń za koniokradami i konsekwentna eliminacja łobuzów. Pytanie brzmi do kogo należy ostatnie słowo?

‘Przełomy Missouri’ to klasyk z niepowtarzalną, złotą obsadą osadzony w konwencji westernu. Film się jednak postarzał i wymaga odrobiny cierpliwości, choć taki duet na ekranie.
Dla miłośników kina to zdecydowanie pozycja obowiązkowa. Na potężną dawkę emocji jednak nie liczcie.

7/10





About Schmid

20 04 2008

reż. Alexander Payne, 2002

‘About Schmidt’ to  ciężki temat przedstawiony z lekkością, gdyż jest to film który odziera nas ze złudzeń przypominając o starości i tym
co nas czeka- bez happy endu. Chociaż wiele sytuacji pokazanych jest w zabawny sposób a czasem pojawia się nawet promyk nadziej to w
gruncie rzeczy i film i wspomnienie po nim jest przygnębiające. Stary człowiek odchodzi na emeryturę- w pracy same młode orły więc jest niepotrzebny. W domu natomiast
wyrodna córeczka na którą trzeba płacić i ‘jakaś stara kobieta’, która charakteryzuje się tym, że irytuje Schmidta i jest jego żoną.
Gdy jednak i ona odchodzi, Schmidt zostaje sam. Nawet jego wspomnienia przegrywają z rzeczywistością. Tak naprawdę gdy odejdzie, a później wszyscy , którzy go znali- to będzie tak jakby nie istniał…

Siły całemu obrazowi daje wytrawny Jack Nicholson, który potraktował bardzo poważnie. To nie ten Nicholson, którego znamy.
W dalszym ciągu jest on wybornym artystą, który zapiera dech w piersiach swą grą. Jest jednak grubszym, smutnym, nieśmiałym starszym
panem, który w sumie jest przegrany, czasem żałosny- i miota się od ściany do ściany w szarej rzeczywistości. Nie widziałem jeszcze tak
pokornego, ‘maluczkiego’ i nijakiego Nicholsona- to znaczy bohatera, którego gra. Albowiem Schmidt jest właśnie takim człowiekiem- starszym, grubszym panem
który w ostateczności nie mówi co myśli a pokornie wbrew sobie gryzie się w język, a w listach do pewnego afrykańskiego dziecka, które sponsoruje
-opisuje świat, jaki chiałby widzieć. Niestety, świat jest inny- czas przemija a większość z nas czeka nuda i nijakość- jeśli oczywiście będziemy ciężko
pracować na dam, samochód i rodzinę….

Polecam, wyśmienity film i obowiązkowa pozycja dla każdego, kto szanuje Nicholsona

7/10





One flew over cuckoo’s nest/ Lot nad kukułczym gniazdem

31 03 2008


Absolutna klasyka i jeden z najlepszych filmów w historii kina. To wcale nie moje stwierdzenie a fakt, pod którym z czystym sumieniem się podpisuję, gdyż  dzieło Milosa Formana zaiste jest dziełem epokowym. Film ma ponad 30 lat i nie ma to absolutnie żadnego znaczenia, gdyż nadal jest przerażający, głęboki i w dalszym ciągu Jack Nicholson powala na kolana swoją rolą..

Każdy tu znajdzie coś dla siebie, każdy może widzieć ten film an swój sposób. Brak tutaj kreowania na siłę jakichś narkotycznych wizji. Jest tylko szpital pełen obłąkanych, walka pomiędzy indywidualizmem a uniwersalizmem, beztroską i porządkiem.

Na dodatek wszystko to ogląda się z zaciekawieniem i wypiekami na policzkach, bo film jest nadzwyczaj wciągający. Obowiązkowa pozycja- każde następne słowo byłoby zbędne





Wolf/ Wilk

27 03 2008

1994, reż. Mike Nichols (Bliżej, Wojna Charliego Wilsona, Anioły w Ameryce), wyk. Jack Nicholson, Michelle Pfeiffer, Christopher Plummer, James Spader

Will Randall, nowojorski wydawca, wracając z delegacji potrąca wilka. Chcąc usunąć zwierzę z jezdni zostaje ugryziony. Kilka dni później zauważa, iż wyostrzają się jego zmysły. Z indywidualisty, kulturalnego i nieśmiałego słabeusza- przez co miał stracić pracę- zamienia się naglę w silnego samca alfa, który walczy o swoją pozycję i miażdży wrogów. Wkrótce jednak jego zwierzęca natura zaczyna przeważać- Will Randall nie był głupcem i wiedział, że przyjdzie mu zapłacić za ‘wspaniałe’ zmiany…

Mike Nichols popełnił film bardzo ciekawy, w swej konwencji wybitny i niepłytki z doskonale naszkicowaną przemianą bohaterów co można zawdzięczać znakomitej obsadzie z Nicholsonem na czele.

Choć pomysł ‘ugryzionego przez demona’ bohatera wydaje się zgrany i pretensjonalny to podczas seansu nie ma ani chwili by narzekać na taki stan rzeczy, gdyż ‘Wilka’ nie można posądzić o banał…

Jack Nicholson z finezją godną swego statusu doskonałego artysty tworzy sfrustrowanego, pokornego i małego człowieka, który nagle staje się prawie że ordynarnym macho biorącym to, co mu się należy. Takich kreacji długo się nie zapomina- a Nicholsona jako wilkołaka- szczególnie. Wtóruje mu urodziwa Michelle Pfeiffer, która dość sprawnie radzi sobie u boku Nicholsona nie sprawiając wrażenia gwiazdy grającej w blasku kunsztu innego aktora. Swoją drogą- tak jak w 1994 można było mówić, że nie ma już Div takich jak Audrey Hepburn czy Greta Garbo, tak dzisiaj trudno porównywać wszelkie Keiry Knightley i Jessici Alby z kobietami kalibru Michelle Pfeiffer oraz Sharon Stone. To jednak zupełnie inna klasa. Z dekady na dekadę żeńskie  gwiazdy stają się w coraz większym stopniu bombastyczne, seksowne, niewinne i plastikowe. Tę tendencję można już dostrzegać od lat 50…

‘Wilk’ to jeszcze jedne wielkie nazwisko. Ennio Moricone. Wybornie, że to on podjął się portretowania muzyką takiego filmu jakim jest ‘Wilk’. Śćieżka dźwiękowa to kolejny element, który stwarza z ‘Wilka’ ewenement w swoim gatunku- bo nad wyraz rzadko zdarza się by filmy tego gatunku były stworzone przez tak wyrokiej próby rzemieślników i artystów.

‘Wilk’ to film bardzo ciekawy, pełen akcji, napięcia i satysfakcjonujących zwrotów. Mamy tu ciekawy wachlarz charakterów. Do tego wszystkiego sama konwencja i elementy horroru. Diablo apetyczny kąsek.

9/10





Prizzi’s Honor/ Honor Prizzich

23 03 2008

wyk. Jack Nicholson, Kathleen Turner, reż. John Huston, zdj. Andrzej Bartkowiak, 1985

Charley (Nicholson), zaufany gangster w rodzinie Prizzich i chrześniak Don Corrado Prizziego wiedzie życie typowego mafiosa w Nowym Jorky- rodzina, honor, przemoc. Charley Jest rozwodnikiem w średnim wieku kiedy nagle dostrzega Irenę- oboje zakochują się w sobie od pierwszego wejrzenia. Kłopoty zaczynają się, gdy Charlie spotyka piękność, gdy ta wraca po zakupach do domu swojego męża, którego chwilę wcześniej ‘’sprzątnął’ Charley…

Film nieżyjącego już legendarnego reżysera Johna Hustona to moim zdaniem arcydzieło. Jest to kino w starym, dobrym stylu ze zdjęciami Andrzeja Bartkowiaka i wprawną ręką starego mistrza. Nie ustrzegł się on się kilku błędów i uproszczeń, lecz cały film jest znakomity i pozostawia niezatarte wrażenie.

Po pierwsze czeka nas mnóstwo komicznych sytuacji i postaci w filmie, który wyśmiewa wszystko co charakterystyczne w mafi. Charley jest typowym, średnio inteligentnym, rzucającym bon motami z gazet i wyznającym zasadę honoru gangsterem, który obraca się w świecie starych mafiosów. Gra Jacka Nicholsona powala tutaj na kolana. Nawet jeśli ktoś się przyzwyczaił już dawno do stylu gry starego wygi- tutaj go nie pozna zupełnie nowe wcielenie mistrza. Zaskakuje nas swoją interpretacją i musimy się od nowa aklimatyzować z Nicholsonem na ekranie. Akcent, gestykulacja, miny- niesamowite. W duecie z nim występuje znakomita Kathleen Turner a całość dopełniają tak wyborni aktorzy jak Robert Loggia czy wybitny w roli starego, złośliwego i zapalczywie mściwego ojca chrzestnego William Hickey. Wszystko to podkolorowane jest lekką i swobodną muzyką, podszywaną znanymi włoskimi melodiami. W takich warunkach inteligentny i zabawny scenariusz z niebanalnym zakończeniem może w pełni rozwinąć skrzydła.

Klasyczny warsztat, doskonały Nicholson, dobry scenariusz, poczucie humory i świetna muzyka, czynią z tego filmu pozycję ponadczasową i ciąglę aktualną na tle takich produktów jak ‘Rodzina Soprano’- gdyż pełni rolę satyry na pewne stereotypy.

Polecam, warto zobaczyć!

10/10





Chinatown

16 03 2008

Jeden z najznamienitszych filmów amerykańskiego kina, kamień milowy w karierze Jacka Nicholsona i Romana Polańskiego.

Jeśli ktoś ma jakiekolwiek wątpliwości co do tego, to wystarczy film obejrzeć. Wyprodukowane w 1974 ‘Chinatown’ hipnotyzuje już od pierwszej minuty, wprowadza nast w trans i trzyma mocno. Każdy znas zna schemat filmu o detektywach.

Cóż, ten film to nie kalka, kopia, szmira- tylko źródło wielu, wielu stereotypów (obok innych wielkich filmów o dektywach) i motywów.

Kino typu noir najwyższej próby z charyzmatycznym detektywem (tym razem nie jest to zapity Danielsem nieudacznik a elegancki i elokwetny facet, który sam tworzy swój sukces)oraz piękną, tajemniczną nieznajomą- która wĻędza detektywa w kłopoty (Faye Dunaway) podszyte brudną tajemnicą i dociekliwych dochodzeniem to wielkie, eleganckie i stylowe pino. Polański zrobił ogromne wrażenie, tak samo jak zawzięty Nicholson oraz Dunaway, która zagrała tak, jak grały divy z pierwszej połowy XX w.- dzisiaj żadna kobieca gwiazda nie gra w tak wyrachowany sposób.

Klasyka jest ponadczasowa, hell yeah

9/10