Scarface/ Człowiek z blizną

17 06 2007

1983,reż. Brian De Palma, wyk. Al Pacino, Michelle Pfeiffer

Film absolutnie niesamowity, klasyczny i magiczny. Oglądam go za każdym razem z czystą przyjemnością, a moim skromnym zdaniem, jest to jeden z najlepszych filmów w historii, najlepsza rola Alfreda Pacino, a już z całą pewnością- jeden z najlepszych filmów jakie widziałem.
Co to powoduje? Trudno wspominać, o tym nieuchwytnym ‘czymś’- bo ‘Scarface’ zdecydowanie i definitywnie ‘ma to coś’. Trudno to zdefiniować, lecz film jest magiczny. I o ile trudno to zdefiniować, to nie ma problemu z wyszczególnieniem, co się na to składa. Przede wszystkim najważniejszym elementem, który stwórzył ten film i uczynił go wielkim jest Al Pacino. Stworzył on tutaj niesamowitą i legendarną postać niesłychanie twardego kubańczyka, idącego bezwzględnie po trupach do przodu myśląc sobie ‘The World is Yours’. Jest tak twardy, że inni mogliby tylko pomarzyć o takim charcie ducha. Ma wielkie ambicje, cojones i nie zamierza pracować w jakimś barze. Al Pacino porywa swą charyzmą, energią i oddaniem, z jakim wcielił się w rolę Tony’ego Montany.
Film ma przeszło 20 lat, a wiele tekstów do dziś wiruje we wszechświecie, a już na pewno w głowie każdego kto ten film widział. ‘I Kill comunists for fun’, ’say hello to my little friend’ i masa innych zdań, które padły w ust Montanty to legendarne linie, które brzmią niesamowicie tylko w ustach Pacnio, a powtarza je każdy.
Scarface to historia kubańskiego emigranta, który z niczym przyjedża do Miami by wkrótce osiągnąć wszystko, stać się królem narkotyków i światka przestępczego i spaść z wielkim impetem. Lecz porażka Montanty odbywa się w wielkim, niezapomnianym stylu i można powiedzieć, że jego przegrana jest więcej warta niż wygrana innych.
Wiele scen stało się kultowych i to ich moc również stanowi o klasie tego obrazu, jednak wszystko i tak łączy się w spójną całość dość dobrze przybliża nam Montanę oraz to co sobą reprezentuje.
Nie można mówić o tym filmie pomijając doskonałą, mistyczną miejscami i niesamowitą muzykę, która stanowi barwne, sugestywne i mocne tło dla tego filmu. Dzięki niej, nawet scena bez żadnego dialogu potrafi porywać widza.
Każdy jeden aktor występujący w tym filmie doskonale wypełnił swe zadanie, chociaż Pacino gra wyśmienicie (i jak sam twierdzi ‘Scarface’ to jego najlepsza rola) to nie przyćmiewa pozostałych postaci- wszyscy doskonale tu sobie radzą. Podobnie jak reżyser, który stworzył dzieło niesamowite, ponadczasowe, imponujące i mocne. Trudno mówić, by Tony był jakimś wzorem do naśladowania, lecz nie można mu odmówić charyzmy i uroku.

10/10

FILMWEB: Link





Nietykalni/The Untouchables

17 06 2007

1987, reż. Brian De Palma, wyk. Kevin Costner, Robert De Niro, Andy Garcia, muz. Ennio Moricone

Kolejny klasyk. Klasyk zaiste wielki- po raz kolejny, wystarczy spojrzeć jedynie na nazwiska. Brian De Palma i Robert De Niro. Nadzieje pokładane w obrazie są słuszne, bo jak pokazała historia- jest to film wielk. Słusznie okrzyknięty ‘najlepszym filmem gangsterskim od czasów Ojca Chrzestnego’, należy pamiętać, że reprezentuje zupełnie inny styl i poziom. Nietykalni w pierwszej kolejności zaskakują stopniem akcji, napięcia i strzelanin. Na tym filmie trudno się nudzić. Akcja toczy się w latach 30′, mamy tu doskonałą scenografię i postaci z krwi i kości- z tamtych lat. Robert De Niro, pomimo, że gra rolę ‘bardzo’ drugoplanową bardzo istotnie dodaje filmowi charakteru i kolorytu. Pojawia się zaledwie przez kilkanaście minut, lecz zapada w pamięc. Po raz kolejny uznanie dla charakteryzatorów. Za to kreacja Seana Conerry’ego iście potwierdza klasę tego aktora. A tak na marginesie- on zawsze wygląda staro, chociaż film ma już 20 lat. Akcja poprowadzona jest tutaj doskonale, obraz nie sili się na jakąś wielką sztukę czy mistycyzm, lecz dzięki doskonałemu wyważeniu wszelkich elementów, znakomitych kreacjach aktorskich na stałe wpisał się do kanonu klasyki kina USA. Muzyką Ennio Morricone jest tak cudownie uzupełniająca, że również należy o niej wspomnieć, bo już od pierwszej sekundy filmy to ona wybija się w imponujący sposób na pierwszy plan. Podczas projekcji absolutnie nie ma mowy o nudzie a niektóre sceny na stałe pozostają w pamięci, o czym się przekonałem po 12 latach oglądając go ponownie (scenę na schodach na dworcu, na dachu sądu w Chicago doskonale pamiętałem do dziś).

Klasa sama w sobie- 20 lat a film nadal nie zestarzał się ani trochę.

9/10

FILMWEB: Link