Stardust/ Gwiezdny Pył

10 12 2007

Reż. Matthew Vaughn, Muzyka Ilan Eshkeri, wyk. Charlie Cox, Clare Danes 

  

„Gwiezdny Pył” film na podstawie powieści Neil’a Gaiman’a o tym samym tytule opowiada historie młodego chłopaka Tristrana ( Charlie Cox), który obiecuje swojej wymagającej ukochanej Victorii (Sienna Miller) „gwiazdkę z nieba”. Musi jednak wybrać się w niebezpieczną podróż do sąsiedniej wioski Mur. Tam spotka się z Yvaine (Claire Danes), która przeobraża się w gwiazdę, złowrogą czarownicę Lamię (Michelle Pfeiffer), która potrzebuje gwiazdy by stać się piękną i młodą, króla (Peter O’Tool) oraz pirata Kapitana Sheakspera (Robert De Niro). Przed Tristranem stoi wiele zadań, dzięki którym bohater będzie mógł odkryć tajemnicę prawdziwej miłości. (Filmweb)

 ’Stardust’ to opowieść fantastyczna i baśniowa. Nie powinna być szokiem po niedawno prezentowanych ‘Opowieściach z Narnii’. Lecz jest filmem znacznie bardziej dojrzałym, przyswajalnym. Choć o jego mocy świadczy ta sama sztuka, która udała się ‘Opowieściom z Narnii’. Historia o rzeczach banalnych, wyświechtanych motywach na ekranie opowiada w sposób szczery i piękny. Nie ma tu frustrującej żenady.

Jest tylko historia o miłości. Nawet same te słowa czarno na białym wydają się ‘głodnym kawałkiem’- tym większe osiągnięcie ‘Gwiezdnego Pyłu’.Bardzo łatwo odszukać powody takiego stanu rzeczy. Obsada: Robert DeNiro w pełnej krasie tworzy wspaniałą i barwną postać Kapitana Szekspira, która urzeka i budzi sympatię. Michelle Pfeiffer uroczo i charyzmatycznie oddaje wiedźmę. Do tego Claire Danes, do której należało arcytrudne zadanie: nie spłycić miłóści. Udało się.

Przyznam, że do tej pory nie przepadałem za tą aktorką, lecz tutaj tworzy najważniejszy motyw filmu. Charlie Cox, grający głównego bohatera grał lekko i zgrabnie. Doskonale się dopasował.Należy do tego dodać przepiękną, wzruszająca i majestatyczną muzykę, bardzo ładne zdjęcia i brak przesytu efektami specjalnymi a mamy wyśmienity film, który jednak jest podsumowywany przez zwinne i bardzo zabawne momentami prowadzenie fabuły, upstrzonej dobrym poczuciem humoru.

Świetna zabawa, trochę emocji. Lekki przyjemny i prawidziwie baśniowy. Ze szczęśliwym zakończeniem oczywiście 7.5/10 

Finanse: Budżet 70 milionów $, wpływy na całym świecie: 133 miliony $ z czego tylko 38 mln. w USA.





Nietykalni/The Untouchables

17 06 2007

1987, reż. Brian De Palma, wyk. Kevin Costner, Robert De Niro, Andy Garcia, muz. Ennio Moricone

Kolejny klasyk. Klasyk zaiste wielki- po raz kolejny, wystarczy spojrzeć jedynie na nazwiska. Brian De Palma i Robert De Niro. Nadzieje pokładane w obrazie są słuszne, bo jak pokazała historia- jest to film wielk. Słusznie okrzyknięty ‘najlepszym filmem gangsterskim od czasów Ojca Chrzestnego’, należy pamiętać, że reprezentuje zupełnie inny styl i poziom. Nietykalni w pierwszej kolejności zaskakują stopniem akcji, napięcia i strzelanin. Na tym filmie trudno się nudzić. Akcja toczy się w latach 30′, mamy tu doskonałą scenografię i postaci z krwi i kości- z tamtych lat. Robert De Niro, pomimo, że gra rolę ‘bardzo’ drugoplanową bardzo istotnie dodaje filmowi charakteru i kolorytu. Pojawia się zaledwie przez kilkanaście minut, lecz zapada w pamięc. Po raz kolejny uznanie dla charakteryzatorów. Za to kreacja Seana Conerry’ego iście potwierdza klasę tego aktora. A tak na marginesie- on zawsze wygląda staro, chociaż film ma już 20 lat. Akcja poprowadzona jest tutaj doskonale, obraz nie sili się na jakąś wielką sztukę czy mistycyzm, lecz dzięki doskonałemu wyważeniu wszelkich elementów, znakomitych kreacjach aktorskich na stałe wpisał się do kanonu klasyki kina USA. Muzyką Ennio Morricone jest tak cudownie uzupełniająca, że również należy o niej wspomnieć, bo już od pierwszej sekundy filmy to ona wybija się w imponujący sposób na pierwszy plan. Podczas projekcji absolutnie nie ma mowy o nudzie a niektóre sceny na stałe pozostają w pamięci, o czym się przekonałem po 12 latach oglądając go ponownie (scenę na schodach na dworcu, na dachu sądu w Chicago doskonale pamiętałem do dziś).

Klasa sama w sobie- 20 lat a film nadal nie zestarzał się ani trochę.

9/10

FILMWEB: Link





Ognisty Podmuch/ Backdraft

16 06 2007

1991, reż. Ron Howard, wyk. Kurt Russel, William Baldwin, Robert De Niro, muzyka: Hans Zimmer
Dochód: 152 mln. $, (z czego 77 mln. w USA)

Kino amerykańskie w pełnej krasie. Spójrzmy na atuty: rok produkcji (początek lat 90′), reżyser Ron Howard ze znakomitą obsadą oraz… Hans Zimmer tworzący muzykę. Czy trzeba człowiekowi więcej do szczęścia?

‘Ognisty podmuch’ to film pompatyczny, i po tych wszystkich latach- pełen maksymalnie przechodzonych i łzawych momentów, doskonale znanych i miliony razy parodiowanych. Słowem wizytówka kina akcji i sensacji. Lecz żadnego zażenowania nie odczułem- film jest wsapaniały i wielce mu do twarzy z całym tym kiczem, pompą i akcją- on jest po prostu piękny i wszystko tu jest na swoim miejscu- tak ma być! Już pierwsza sekwencja (ojciec na oczach syna- podczas akcji strażackiej- najpierw ratuje brawurowo niemowlę a potem sam ginie) niejednego malkonenta może doprowadzić do nerwowej gorączki. Pamiętajmy jednak, ze to film z roku 1991 który doskonale jest świadom jaki gatunek reprezentuje i w jaki sposób chce tego dokonać.

Ogląda się to świetnie. Film nie jest arcydziełem sztuki, lecz na pewno arcydziełem rzemieślnictwa- wszystko jest tutaj na najwyższym hollywódzkim poziomie, zrobione jak należy. Zacznijmy od tego, ze bardzo podoba mi się fakt, że ogień jest właściwie jednym z głównych bohaterów filmu: nieomalże ma duszę i umysł w tym filmie- coś wspaniałego. I teraz warto się zatrzymać na bardzo istotnym elemencie, szczególnie z perspektywy czasu: efekty specjalne. Stoją na niezwykle wysokim, realistycznym poziomie. Sceny z ogniem są imponujące, śliczne i potężne. Wszystko dokładnie widać i zapiero to dech w piersiach. Wybuchy, nagłe pożary, ogniste podmuchy, walące się budynki: bez żadnych komputerów, wszystko jest prawdziwe i przez to doskonałe. Teraz już się tak nie robi filmów, a szkoda.’Ognistypodmuch’ swoimi efektami specjalnymi (w połączeniu z doskonałym udźwiękowieniem) powala na kolana. Ogień tutaj atakuje bohaterów, przechadza się, ukrywa i spiskuje- bardzo to wyszło twórcom.

Jest to film o strażakach, honorze, przyjaźni. Efekty specjalne i doskonali aktorzy sprawiają, że cała ta sztampa uchodzi sucho i dodaje obrazowi uroku, istny paradoks. To, jak wyśmienicie zagrał Donald Sutherland woła o pomstę do nieba. Kolejnym mocnym elementem filmu jest Robert De Niro. Już sam fakt jego obecności w obsadzie to wielki plus tego filmu. Bardzo sprawnie oddał on drugoplanową, acz wyraźną rolę charyzmatycznego “Shadowa’. Kurt Rassel jest wręcz stworzony do starszego brata-strażaka, który jest bohaterem z bohaterską śmiercią. Po tym jak Johny Deep odrzuciał rolę Briana- zdecydowano się na ckliwego Williama Baldwina- i to jego najlepsza dotychczas rola i najlepszy film w jakim zagrał.

‘Ognisty podmuch’ to absolutnie zasłużona klasyka amerykańskiego kina sensacyjnego z wielkim rozmachem. Wybitni aktorzy, uznany reżyser, doskonała muzyka, porażające efekty specjalne- takie kino strasznie przypada mi do gustu. Aż ciśnie się na usta ’stare, dobre kino sensacyjne ku rozrywce’. Mamy tu rozbudowaną, domkniętą a czasem-kiczowato choć z powodzeniem- wzruszającą domkniętą historię, która bawi a jak się okazało- została stworzona w hołdzie dla strażaków.
Strasznie tu musi sztukę w oczy kłuć, bo to takie płytkie kino… I cóż z tego?

19.99 za średnio wydane DVD to okazja, uważam, ze warto mieć ten film w swojej bibliotece bo jest jedyny w swoim rodzaju w całym tym standardzie i pompatyczności. Wydanie DVD bardzo ubogie: wszystko co mamy to trailer i nic więcej. Na szczęście dźwięk to’pełne’ DTS, polskiego lektora brak- ale dla mnie to żadna wada. Obraz rewelacyjny. (w przeciwieństwie do ‘Ali’)

9/10

FILMWEB: http://www.filmweb.pl/Ognisty+podmuch+1991+o+filmie,Film,id=8301